życie po francusku
komentarzy 5

Warszawskie croissanty [ranking]

Chrupiące, aromatyczne i delikatne – takie właśnie lubimy croissanty. Świeżo wypieczone i podane z filiżanką kawy prosto do łóżka potrafią zmiękczyć każde serce. Znamy je w wersji klasycznej, oblane czekoladą, nadziane konfiturą lub wypełnione fantazyjnym kremem. Dostępne w każdej szanującej się piekarni i kawiarni croissanty są niestety często ofiarami swojej popularności i wielu komercyjnych ustępstw. Te prawdziwe znacznie różnią się od „kurosantów” pieczonych z gotowego (polskiego lub niemieckiego) ciasta francuskiego, któremu daleko do pâte feuilletée (dosł. „ciasto listkowe”) tak jak margarynie do masła. Klienci spragnieni autentycznych smaków rodem z Francji kierują się zapancroi.JPGtem do miejsc znanych z francuskich wypieków – a takich w Warszawie nie brakuje. Jak jednak nie pogubić się w tej piekarniczej dżungli? Dlatego właśnie postanowiłem przetestować warszawskie croissanty.

 

CROISSANT IDEALNY

Próbując ocenić jedzenie odwołać się trzeba do tego, co czyni je tak wyjątkowym. Idealny croissant powinien urzekać zarówno smakiem jak i wyglądem. Jest bowiem czymś więcej niż zwykłym pieczywem śniadaniowym – szczególnie dla Polaków, którzy aspirują do czegoś ponad jakość amerykańskiego 7Daysa. Gdyby croissanty stosowały w swoim krótkim życiu jakiekolwiek reguły, to brzmiałyby one zapewne tak:

  1. Nie bądź dużą, ciężką bułą.
  2. Dbaj o swoje regularne kształty. Ćwicz tak, żeby wyglądać jak księżyc między sierpem, a trzecią kwadrą. Twoje stopy i głowa mają być zwężane, zaś brzuszek proporcjonalnie wydęty.
  3. Twoja skórka powinna składać się z równo odchodzących od siebie płatków delikatnego ciasta.
  4. W smaku bądź słodki, ale nie przesadzaj.
  5. Nie spożywaj margaryny, tylko czyste masło.
  6. Roztaczaj swój maślany aromat jeszcze przed pierwszym kęsem.
  7. Niech Twoja skórka delikatnie chrupie pod ludzkimi zębami.
  8. Możesz się kruszyć, ale nie całkowicie! Bądź sprężysty i zwarty.
  9. Nie bądź wylewny. Nie zostawiaj po sobie tłuszczu, ale jedynie miłe wspomnienie.

Z takim obrazem idealnych croissantów, zaopatrzony w miarkę i wagę elektryczną ruszyłem w miasto w poszukiwaniu tego, co najlepsze. Odwiedziłem osiem znanych i lubianych przez Warszawiaków miejsc. Przyznam, że przeżyłem chwile zaskoczenia zarówno smakiem jak i samym kształtem niektórych croissantów. Swoje obserwacje co do konkretnego miejsca przedstawię w porządku alfabetycznym. Pragnę przypomnieć, że wszystko opiera się na subiektywnej ocenie i niekoniecznie musi pokrywać się ze zdaniem innych klientów, którzy regularnie odwiedzają te – bądź co bądź godne polecenia – bulanżerie.

 

Aromat, ul. Sienna 39

AromatW ukrytej wśród warszawskich wieżowców skromnej piekarni Aromat kryje się mała Francja. Wszystko robione jest na oczach zaciekawionych klientów, których często obsługują sami właściciele. Croissanty nie są mrożone, powstają tutaj już od wysypania pierwszych ziaren mąki na blat. Ciasto jest bardzo delikatne (może nieco za mało wilgotne), a maślany Aromat naprawdę zniewala. To miejsce szczerze oddaje swoją nazwę!

waga 67 g
wymiary 14 cm x 10 cm
cena 4,00 zł
ocena warte grzechu

 

Charlotte, Plac Zbawiciela

CharlotteZnana z iście paryskiego klimatu (od wystroju po obsługę) Charlotte cieszy się dużą popularnością nie tylko w Warszawie, ale także w Krakowie i we Wrocławiu. To tutaj zjemy słynne śniadanie Charlotte składające się z kawy lub herbaty oraz koszyka świeżutkiego pieczywa podawanego z domowymi konfiturami lub czekoladą. Croissanty pięknie się kruszą, są sprężyste i czarują zapachem masła. Są jednak nieco suche i mało słodkie – być może właściciele sugerują się tym, że klienci spożywają pieczywo ze słodkimi dodatkami?

waga 44 g
wymiary 17 cm x 8 cm
cena 4,50 zł
ocena smaczne

 

Croque Madame, ul. Nowy Świat 41

Croque Madame.JPGSłodka w wystroju i w wypiekach kawiarnia Croque Madame jest realizacją bardziej wyobrażenia o Francji niż autentycznej podróży kulinarnej. Witryny uginają się pod natłokiem dekoracji, serwetek, kwiatuszków i ciast przypominających bibeloty, z głośników płyną francuskie covery… Croque Madame kusi miłą powierzchownością, aczkolwiek słodkie croissanty bliższe są polskim rogalom: mają bardzo zwartą teksturę, mało chrupią i prawie w ogóle się nie kruszą. Do kawy chyba lepiej wybrać zalotnie spoglądającą na nas tartę z owocami.

waga 54 g
wymiary 16 cm x 7 cm
cena 6,00 zł
ocena coś tu nie gra

 

Lukullus, ul. Chmielna 32

Lukullus.JPGLukullus znany jest z mistrzowskiego podejścia do rzemiosła. Jego właściciele nie godzą się na ustępstwa i sztuczne dodatki. W tradycyjnych wypiekach poszukują autentycznych smaków sprzed lat, a w nowoczesnych kreacjach cukierniczych zachwycają fantazją. Ciasta z Lukullusa są prawdziwym dziełem sztuki i rozkoszą dla wymagającego podniebienia. Tego samego oczekuje się więc od croissantów, a te nie porywają – są tutaj jedynie poprawne. Mają regularny kształt, odpowiednią sprężystość i maślany smak, ale są za suche i mało słodkie. Zamiast croissantów, chyba lepiej zjeść w Lukullusie boskiego „ptysia z pasją”.

waga 84 g
wymiary 17 cm x 10 cm
cena 5,40 zł
ocena poprawne

 

Paul, ul. Emilii Plater 53

PaulSieć francuskich piekarń Paul znana jest już na całym świecie, a do Warszawy zawitała w zeszłym roku. To trochę taki „piekarniczy Starbucks” – wszystkie wnętrza niezależnie od kraju wyglądają niemal identycznie, oferta oraz obsługa poddane są ścisłej standaryzacji, co wpływa niestety na klimat tego miejsca, w którym straszy fototapeta udająca książki. Tak też jest z croissantami. Pomimo tego, że robione są na widoku przechodniów i według odpowiednich receptur, to nie można oprzeć się wrażeniu, że jest w nich coś nie do końca prawdziwego. Może ich skład został niepotrzebnie dostosowany do polskiego podniebienia? Croissanty są duże, bardzo zwarte, mało sprężyste i prawie w ogóle się nie kruszą. Ich rzeczywiście maślany smak niestety nie wystarcza, by przenieść się myślami do Francji.

waga 55 g
wymiary 20 cm x 9 cm
cena 4,90 zł
ocena coś tu nie gra

 

Petit Appétit, ul. Nowy Świat 27

Petit Appetit.JPGTa niepozorna piekarnia znajdująca się w turystycznym zagłębiu Warszawy stara się wyjść naprzeciw potrzebom dzisiejszych klientów, oferując niedrogie deski serów z winem oraz takie wynalazki jak wegańskie croissanty. Osobiście wolałem sięgnąć po klasyczne pieczywo i muszę przyznać, że zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Croissanty w Petit Appétit mają bardzo dobrą teksturę, są kruche i delikatne, a przy tym zachowują modelową sprężystość i wilgotność. W smaku są lekko słodkie. Warto spróbować.

waga 69 g
wymiary 18,5 cm x 8,5 cm
cena 5,00 zł
ocena smaczne

 

Saint Honoré, ul. Mokotowska 1

Saint Honore.JPGPamiętam, że jeszcze kiedy studiowałem romanistykę, w przerwie między zajęciami z literatury a językoznawstwem udawałem się z przyjaciółmi do „Honoriusza” na francuską ucztę – kawę i croissanty. Od tamtego czasu, poza lokalizacją tej piekarnio-kawiarni nic się nie zmieniło. Croissanty nadal oczarowują. Mają piękny kształt i zniewalający zapach. Są lekkie i chrupiące. Delikatnie się kruszą i pozostawiają przyjemne wspomnienie Francji na podniebieniu.

waga 60 g
wymiary 16 cm x 7 cm
cena 6,00 zł
ocena niebo w gębie

 

Vincent, ul. Chmielna 21

VincentVincent to jedno z nielicznych miejsc w Warszawie, które nie udaje francuskiej piekarni czy kawiarni, tylko naprawdę nią jest. Prowadzony przez znającego się na tradycyjnych wypiekach Francuza, Vincent oferuje moim zdaniem najlepsze francuskie pieczywo w stolicy. Croissanty są odpowiednio słodkie, bardzo maślane, idealnie się kruszą i mają świetną teksturę ciasta. Nic dodać nic ująć.

waga 66 g
wymiary 18 cm x 7,5 cm
cena 5,50 zł
ocena niebo w gębie

 

WARSZAWA PARYŻEM PÓŁNOCY

Planując ten artykuł nie wiedziałem, że croissanty dostępne w warszawskich bulanżeriach aż tak się różnią między sobą. Wszystkie osiem odwiedzonych przez mnie miejsc pokazało zupełnie różne wypieki. Niektóre z nich potrafią pozostać nie tylko w przybranych po tych wizytach kilogramach, ale także i w pamięci. Czymże jest przecież jedzenie bez tego – iście filozoficznego – aspektu doświadczania kulinarnych uniesień?

Na koniec pragnę przypomnieć, że wszystkie moje obserwacje są bardzo subiektywne i nie muszą pokrywać się z Waszymi odczuciami. Chętnie za to przeczytam jakie są Wasze ulubione croissanty. 🙂

Tymczasem, zerknijcie na ten schematyczny ranking pokazujący jakie są warszawskie croissanty.

 

Najlżejszy – Charlotte (44 g)

Najcięższy – Lukullus (84 g)

Najdłuższy – Paul (20 cm)

Najkrótszy – Aromat (14 cm)

Najgrubszy – Aromat i Lukullus (10 cm)

Najcieńszy Saint Honoré i Croque Madame (7 cm)

Najdroższy – Saint Honoré i Croque Madame (6 zł)

Najtańszy – Aromat (4 zł)

Najsmaczniejszy – Vincent i Saint Honoré

A jaki jest Wasz naj? (podzielcie się w komentarzu)

wszystkie razem na str.jpg

5 Comments

  1. Wierz lub nie, ale jak do tej pory najlepsze croissanty w Polsce kupiłam w… Biedronce 😀
    Tutaj mam niezwykłe szczęście mieszkać pięć minut od boulangerie, która zdobyła nagrodę dla najlepszego rogalika 2015 roku w departamencie 2014. To jest dopiero croissant 😉

    Lubię to

  2. Tusia says

    Cafe de la poste na warszawskich bielanach serwuje najlepsze croissanty i pain au chocolat w mieście. Warto sprobować. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Mary says

    Jestem wielbicielką croissantów. „Testuję” je wszędzie, gdzie się pojawiam 😉
    Dla mnie zdecydowanie Saint Honoré ❤

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s