dla nauczycieli
komentarze 3

Trening ciała pedagogicznego

– Jacek, wiesz na co się patrzą twoi uczniowie w czasie lekcji? – zapytał mnie mój przyjaciel w czasie jednej z niewinnych rozmów przy kieliszku wina. – Nie wiem, na telefon? – odpowiedziałem nieświadomy powagi sytuacji. – Jest to część ciała… – pytanie zostało doprecyzowane. – Głowa? Twarz? Patrzą mi się w oczy… Może na usta… – brnąłem dalej. – Otóż nie. Oni się patrzą na twój tyłek. – oznajmił mój przyjaciel, a ja w tej chwili zrozumiałem jak często może być to oglądana część nauczycielskiego ciała i jak bardzo jest ona zaniedbywana.

Zadałem podobne pytanie różnym osobom – nauczycielom i „cywilom”. Wszyscy byli zgodni co do jednego: nieraz patrzyli na pupę osoby, która ich uczyła. Poczułem się dziwnie. Ja przedstawiam życiową wiedzę na temat francuskiego, tłumaczę czasy, rozpisuję na tablicy układ zdania, a w tym czasie czyjś wzrok wędruje po mnie jak po witrynie z wędlinami…

Upupieni!

Już nic nie było takie samo. Przejrzałem w głowie wiele sytuacji, przypomniałem sobie jak sam się uczyłem, zwróciłem uwagę na to, co jest dla mnie ważne kiedy uczę się z kimś języka i zdałem sobie sprawę, że wygląd nauczyciela (tak jak i jego osobowość!) jest istotny. Tak już niestety funkcjonujemy. Uczniowie spędzają z nami 45, 60, 90 minut… i niemożliwym jest żeby nie zauważyli, że mamy nową fryzurę, ładny ciuch, wstaliśmy (nie)wypoczęci i czy dbamy o swoją powierzchowność. Zresztą sami to robimy, kiedy uczymy się u innych. Odkąd kurs językowy stał się produktem, nauczyciel został jego najważniejszym składnikiem. A jako konsumenci oceniamy atrakcyjność towaru także przez jego opakowanie.

W takich sytuacjach przypomina mi się jedna z ankiet, którą otrzymałem na koniec moich praktyk nauczycielskich w liceum. Poprosiłem uczniów o napisanie plusów i minusów moich zajęć.W związku z tym, że ankietę przeprowadzałem na ostatnich zajęciach, to odpowiedzi uczniów były bardzo ciekawe i szczere, a jedna z nich szczególnie utkwiła mi w pamięci.

ankieta

Procesy grupowe są czysto zwierzęce. Lubimy spędzać czas w miłym dla oka otoczeniu. A jak się okazuje nauczyciele muszą sprostać nie tylko wyzwaniom czysto pedagogicznym.

Oh, pupa!

To wszystko doprowadziło mnie do tego, że poprosiłem zaprzyjaźnioną trenerkę Anię Kozłowską, żeby pomogła mi wzmocnić zasiedziane partie mojego ciała. Ania jest nie tylko zarażającą entuzjazmem trenerką fitnessu i koszykówki, ale także bardzo kreatywną nauczycielką w szkole publicznej. Na co dzień zmienia oblicze szkolnego wf-u w ZS nr 45 na warszawskiej Pradze. To dzięki Kozłowskiej liczba zwolnień z zajęć sportowych zmalała, bo dzieciaki zauważyły, że wf może być naprawdę fajny. Ja poznałem Anię w Ministerstwie Kultury Fizycznej Oh Lala, gdzie można poćwiczyć pole dance, twerk, air yogę, taniec współczesny, trening komandosów oraz wiele technik dedykowanych konkretnym elementom – oh szpagat, oh plecy i… oh pupę!

pupafun

Pewnej niedzieli, Ania pokazała mi pięć ćwiczeń na moje cztery litery. Postanowiłem to nagrać i podzielić się z Wami. Zobaczcie jak w prosty sposób, bez żadnych specjalnych przyrządów można zadbać o to, na co gapią się nasi uczniowie… Kliknijcie poniżej, żeby zobaczyć playlistę z pomysłami Trenerki Ani Kozłowskiej na stalowe pośladki pana od francuskiego. Poćwiczycie z nami?

Wierzcie mi, te ćwiczenia potrafią dać w kość (a raczej w dupsko!). Następnego dnia miałem zakwasy! Nie wiedziałem, że w pupie znajduje się tyle mięśni. Tak naprawdę, to myślałem, że w ogóle ich tam nie ma. 🙂 Polecam gorąco wprowadzenie tych prostych zadań do swojego nauczycielskiego rozwoju jeśli nie chcecie zredukować swojej roli do gadającej głowy na skypie. Certyfikatem ukończenia szkolenia będzie Wasz mocny tyłek – solidna podstawa kaganka oświaty!

O Waszych odczuciach oraz innych pomysłach na to, co można zrobić dla swojego ciała pedagogicznego, chętnie poczytam w komentarzach.


Za pomoc w realizacji materiału brawa otrzymują:

Trenerka Ania Kozłowska

Szymon Tomiło

Rekin

oraz Ministerstwo Kultury Fizycznej Oh Lala

 

 

3 Comments

  1. L says

    Bardzo ciekawy post, muszę przyznać że spedzilam kilka minut na refleksji nad tym, jak ta sytuacja wygląda u mnie z obu stron (tez jestem nauczycielką).
    Przeraza mnie trochę myśl, że moi uczniowie mogą patrzeć na mój tylek lub po prostu analizować czy mam fajne ciało czy nie, zwłaszcza ze nie pracuje z dorosłymi. Z drugiej strony, może to też jest jakaś forma nauki dla dzieci i nastolatków? Załóżmy, że każdy ich nauczyciel ma inną figurę i aparycje, obserwując to przez tyle czasu mogą nauczyć się, akceptacji tego, że każdy z nas wygląda inaczej.
    Kolejna, najgorsza refleksja jest to, że nie jestem najbardziej zadbana nauczycielką świata i nie zdawalam sobie sprawy ze jest to aż tak ważne. Pamiętam, jak kiedyś przyszłam na zajęcia w pięknej sukience i zrobionych włosach, a moje uczennice(7 l.) zapytaly, czy brałam ślub. Wtedy mnie to bardzo rozbawiło, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy widząc mnie w cebuli i bez makijażu (co się często zdarza) myślą, ze sie rozwiodlam?
    Zastanawialam się też czy ja jako uczeń zachowuje się podobnie. Pamiętam, że w liceum czy na studiach rzadko zdarzało mi się oceniać wygląd nauczyciela. Oczywiście, byłam w stanie zauważyć nową fryzurę czy ładniejszy niż zwykle strój, ale po pierwsze nigdy nie było to dla mnie istotne, a po drugie zawsze trafiłam na nauczycieli, którzy spokojnie mogliby być moimi rodzicami i ich fizycznosc mnie w ten sposób po prostu nie interesowała. Wszystko się zmieniło, kiedy już jako dorosła osoba zaczęłam uczyć się francuskiego, a lektorzy byli niewiele starsi ode mnie. Wygląd nadal nie był pierwszorzedny, ale często widząc ładne sukienki lektorek analizowalam ich materiał i zastanawiałam się czy są wygodne i czy mi samej byłoby wygodnie w nich przez cały dzień. Ich stroje stawały się inspiracją dla mojej garderoby.
    Kiedyś byłam w grupie z samymi kobietami i uczył nas lektor płci męskiej. Nie będę kłamać, nie raz zamiast na tablicę gapilam się na na jego tylek. Przecież to ciekawsze niż jakiś tam subjonctif czy pronoms personnels, co nie? 😉 Na koniec wspomnienie, ktore idealnie potwierdza Twoje wnioski. Zostałysmy same w sali aby wypełnić ankietę ewaluacyjna na koniec semestru. Koleżanka czyta pytanie: ‚Co najbardziej podobało Ci się w kursie?’, na które wszystkie jednocześnie odpowiadamy ‚lektor’ 😉
    Dziękuję za ten motywujacy post, wskakuje zaraz w strój i biegnę na trening.
    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s