życie po francusku
komentarzy 18

„Edzio. Przyjęcie w blasku księżyca” – książka dla wrażliwych 

„Wiewiórek Edzio żyje w dziupli wielkiego kasztana. Brak mu śmiałości, żeby poznać sąsiadów. Jednak pewnego wieczoru ktoś puka do jego drzwi…” – tak rozpoczyna się niezwykła przygoda nieśmiałego Edzia oraz jego przyjaciół misia Antoniego i Jerzego Puchacza. To kolejna książka, którą miałem przyjemność przetłumaczyć dla Wydawnictwa WYtwórnia. Astrid Desbordes stworzyła rozczulające postaci, które można analizować na różne sposoby i zestawiać z charakterami nas samych i naszych przyjaciół. Zaś barwne ilustracje Marca Boutavanta pobudzają wyobraźnię snując tę niezwykłą opowieść o dorastaniu.

Za każdym razem gdy tłumaczę tekst literacki (a tylko takie przekłady wykonuję), oddaję część siebie przedstawianym postaciom. Filtruję oryginalny tekst przez swoje doświadczenia językowe i pozajęzykowe tak żeby oddać w jak najlepszym stopniu znaczenie słów, nastrój i efekty artystyczne danej książki. Nie jestem w stanie całkowicie odseparować się od mojego przekładu. Dlatego też zdarza mi się wzruszać po raz kolejny czytając przetłumaczony tekst. „Edzio” jest mi szczególnie bliski. To bohater świetnie obrazujący dzisiejszą zaradność wielu osób takich jak ja sam, odpowiedzialnych i niezależnych, a przy tym nieśmiale spoglądających na innych, do których chciałyby (ale wstydzą się) podejść.

Jak Edzio poradzi sobie ze swoją nieśmiałością w obliczu tytułowego „przyjęcia w blasku księżyca”? O tym możecie przeczytać w książce opublikowanej przez wydawnictwo Wytwórnia. A jeśli chcielibyście otrzymać egzemplarz z moją osobistą dedykacją, to zapraszam Was do udziału w małym konkursie. Wystarczy, że napiszecie gdzie i na co zaprosilibyście Edzia, by go ośmielić do innych zwierząt lub ludzi. Pamiętajcie, że Edzio jest nieśmiałym wiewiórkiem, a wieczory spędza zazwyczaj na smażeniu orzechowych konfitur i robieniu kolorowych pomponów. Na odpowiedzi w postaci komentarzy pod niniejszym artykułem czekam do poniedziałku 16 maja (do godz. 23:59). Szczęśliwą zwyciężczynię / szczęśliwego zwycięzcę (autorkę / autora najciekawszej propozycji) ogłoszę w środę 18 maja na Facebooku, a nagrodę wyślę pocztą. Kolorowego dnia!

edzio1.JPG

18 Comments

  1. Natalia says

    Do boulangerie – jak to mówi znane przysłowie pszczół: gdy ci smutno, gdy ci źle, idź gdziekolwiek najeść się ! A kolejne: przez żołądek do serca . Czy Eddie jest Polakiem? Czy tez głodny jest zły? Boulangerie dobre na wszystko.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zaprosiłabym go do przedszkola mojej córki. Ciepło, uważność, integracja, koedukacja. Idealne miejsce, aby w swoim własnym tempie poznawać świat 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Alicja Mikołajczak says

    Zaprosilabym Edzia na festyn w zoo…i poprosiła o kolorowe pompony do przystrojenia imprezy i kanapki z orzechową konfiturą dla wszystkich… Na pewno dostałby wiele pochwał, które jak wiadomo poprawiają samoocenę i dodają pewności siebie

    Polubione przez 1 osoba

  4. Kasia i Filip says

    Ja zaprosiłabym Edzia na spacer po lesie. Na spacer zabrałabym również mojego nieśmiałego synka. Syn uwielbia leśne zwierzątka, godzinami codziennie o nich opowiada. Jestem pewna, że po przełamaniu pierwszych lodów znaleźliby wspólny język. Biegając i bawiąc się w lesie szybko zapomnieliby o swojej nieśmiałości i spędziliby miło czas doświadczając wielu przygód. Kto wie może poznaliby również innych „nieśmiałków” 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. kasia says

    ja bym Edzia wzięła na siłownię !!! -ba ja go wezmę na tę siłownię -on mnie zmowutuje,a ja jego !!! poćwiczyłby chłopak , muskuły naprawił, pośladki uwypuklił -nabrał ciałka tu i ówdzie i myślę,że taki wiewiór jakby spojrzał w lustro od razu poczułby się pewniej i każda wiewióra jego wtedy 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  6. Ania says

    Taki Masterchef jak Edzio koniecznie musiałby wziąć udział w kulinarnych, leśnych warsztatach. Tam w ciepłej, pachnącej atmosferze mógłby pokazać wszystkim zwierzątkom swoje umiejętności. Sądzę, że całe leśne towarzystwo byłoby zaskoczone, ale i zachwycone smakowitymi konfiturami ich konsystencją, aromatem i powalającym smakiem. Edzio pokazując to co w nim siedzi, swoją pasję i miłość do kulinariów z pewnością zaskarbiłby sobie sympatię zwierzątek:)

    Polubione przez 1 osoba

  7. Sarenka says

    Edzio powinien zaangażować się w akcję pomocy biednej rodzinie. Mógłby im przekazać zapas konfitur i pokolorować życie pomponami. W ten sposób Edzio nabrałby pewności siebie, bo stałby się lokalnym bohaterem.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Katarzyna says

    Zabrałybyśmy Edzia do pana Mietka! My – czyli ja i panny córki, które także raczej nieśmiałe są, niezbyt rozgadane, dość oszczędne w słowach itd.;) A kim jest pan Mietek? To „nasz” najwspanialszy instruktor z zajęć plastycznych:) Jest prze-cierpliwy, ma fenomenalne pomysły, genialnie potrafi ukoić wszelkie smutki (typu: „nie umiem”, „nie wychodzi mi”, „miało być inaczej”;)), każdą „porażkę” potrafi przekuć w sukces, podpowiedzieć, jak zadziałać dalej;) Na zajęciach robi się cuda-cacka, maluje, klei, wycina, lepi, rzeźbi, majstruje… I jakoś tak niepostrzeżenie człowiek mały się rozgada, powie, co robi, czego mu potrzeba, co chciał przedstawić, stworzyć. I ten twórca tuż obok zmagający się czasem z materią jakiś bliższy się staje, działamy, pomagamy sobie, podziwiamy nawzajem nasze dzieła.
    A skoro Edzio ma takie zamiłowania, zatem z całą pewnością i talent, smykałkę w tej dziedzinie. Zapraszamy!:)
    PS. Nie wiem, czy można, taki tu link do ostatnich zajęć otwartych – robiliśmy lalki-majówki:)
    http://soksuwalki.eu/l-jak-lalka-w-majowym-alfabecie-wyobrazni/
    http://soksuwalki.eu/zajecia-2/pracownie-plastyczna/pracownia-sztuk-pieknych-na-pietrze/

    Polubione przez 1 osoba

  9. Aga says

    Zabrałabym Edzia na cudowny kolorowy festiwal pomponów. Tam znajdzie najlepsze pompony świata. Odbędzie się również konkurs na najciekawszą pomponową pracę. Edzio na pewno chętnie wystawi na nim swoją pomponową czapkę. Pozna najlepszych pomponiarzy świata. To z nimi znajdzie wspólny pomponowy język 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  10. Madzia says

    Do naleśnikarni na crêpes aux noix by poznać ludzi à potem do ZOO by poznał swoich zwierzecych przyjaciół 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  11. Wydaje mi się, że całkiem nieźle rozumiem Edzia, wcale nie tak dawno potrzebowałam ośmielania, a może nadal potrzebuję… Zabrałabym go na koncert w jakimś klubie albo do kina, czyli tam, gdzie nie trzeba się nawet za bardzo do siebie odzywać. Można co jakiś czas cicho coś do siebie szepnąć, jasne, można, ale nie trzeba 🙂 Nieczęsto zapada niezręczna cisza, można pokontemplować, pomyśleć, zastanowić się długo nad swoimi wrażeniami i dopiero po koncercie czy po seansie wygłaszać przygotowane już opinie.

    Polubione przez 1 osoba

  12. martade says

    Spotkałabym się z Edziem i namówiła go na przeczytanie książeczki Madame Timide, myślę że po tej lekturze zrozumiał by że nieśmiałość nie jest żadną wadą, tylko można ją pokierować inaczej. Na pewno mamde Timide by go ośmieliła.

    Polubione przez 1 osoba

  13. Bartek says

    Ja zaprosiłbym Edzia do mnie na mały turniej gier planszowych, który od czasu do czasu rozgrywam z moimi przyjaciółmi. Na początek lampka dobrego winka z owoców leśnych a potem dobra zabawa do samego rana 🙂 Dla rozruszania towarzystwa szybka gra na spostrzegawczość Dobble i Duuuszki, potem trochę blefowania w grze Karaluszek, następnie wyrywanie piórek z kurzych ogonków w grze Skubane kurczaki, potem każdy będzie próbował dorobić się majątku na sadzeniu Fasolek a na koniec zagramy w Wsiąść po pociągu i wyruszymy w podróż po całej Europie. Edzio na pewno szybko zapomni, o swojej nieśmiałości i będzie często szukał okazji do spotkań, aby znów pograć z innymi w fajne, wciągające gry 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  14. Zaprosiłabym Edzia na kilkudniową letnią wędrówkę z plecakiem po górach – naszym ukochanym Beskidzie Niskim oraz po Bieszczadach:) Nie byłoby tam miejsca na internet, za to nieśpieszny czas na ognisko, kąpiel w rzece, przeprawy przez błoto czy trawy po pas… Ludzie wtedy zwracają się ku sobie. Piękne miejsca i wspólne przygody łączą ich, musielibyśmy do siebie czasem mówić, często milczenie byłoby również kontemplowaniem niewypowiedzianej urody miejsc. W górach trzeba sobie pomagać, to zmusza do słów – ktoś niesie namiot, by inny miał miejsce w plecaku na garnki czy jedzenie, jeden pierze, by inny piłował – nie da się wtedy nie współpracować, nieśmiałość się gubi:)

    Polubione przez 1 osoba

  15. fantazjana says

    Zaprosiłabym Edzia na kilkudniową wędrówkę górską z plecakami, namiotem, za to bez internetu, często też i bez zasięgu;) Może nasz Beskid Niski i Bieszczady, może Munti Godeanu? Piękne miejsca, wspólny wysiłek, działania, do których potrzeba drugiego człowieka… Trzeba mówić, by wspólnie działać, sobie pomagać, być wsparciem. Trudy przedzierania się przez wysokie trawy czy błoto, przechodzenie przez rzeki, zbieranie drewna na ognisko, wspólne gotowanie, rozbijanie namiotu, ale i planowanie… Do tego niewysłowione piękno, którym warto się ładować, dzielić, a kontemplowanie którego skłania do szczęśliwego milczenia;) W górach milczenie jest potrzebne i piękne!

    Polubione przez 1 osoba

  16. Barbara says

    A ja Edzia zaprosiłabym do dobrej biblioteki 😀 korzystając z dobrodziejstwa i różnorodności literatury podsunęłabym mu książki pomagające pokonać nieśmiałość. Jedną z nich byłaby wspomniana tu historia nieśmiałej wiewiórki mieszkającej w środkowej dziupli kasztanowca 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  17. Sisi says

    Najpierw poprosiłabym Edzia o wykonanie dużej ilości jego sławnych pomponów. Oczywiście listownie, żeby niczego nie podejrzewał. Ustalilibyśmy, żeby zostawił swoje pompony w jednej z pobliskich dziupli – w ramach podziękowania, zostawiłabym w środku kolorową maskę. Dlaczego, zapytacie? Bo byłaby potrzebna na bal maskowy, na który zaproszenie byłoby do owej Edziowej maski przywiązane błękitną tasiemką.
    Przyszłyby na niego zwierzęta z okolicy, ale nie za wiele, by nie było tłoku! Oczywiście każde z nich miałoby maskę taką samą jak Edzio – żeby nikt nikogo nie onieśmielał. Niektóre, jak Puchacz czy Żaba, pewnie wyglądałyby zabawnie – ale oto przecież chodzi! Główną atrakcją byłby dmuchany basen napełniony zrobionymi przez Edzia miękkimi pomponami. Można by było w nich nurkować, tarzać się w nich, układać piramidy i wieże. A jakby wszyscy się już zmęczyli, nadeszłaby pora, żeby zdjąć maski i usiąść spokojnie i w ciszy, i posilić się różnymi smakołykami, przyniesionymi przez gości. Chrupki malinowe, pasta żołędziowa, nadziewane jagody, musze zawijaczki (oj, Żabo!). Może Edzio pochwaliłby się też swoimi konfiturami? Mam nadzieję, że po takim popołudniu i wieczorze Edzio zrozumiałby, że nie ma się co martwić i chować przed innymi 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Gratulacje! Edzio chętnie zagości w Twoim domu. 🙂 Poproszę o wysłanie mailem adresu oraz informację dla kogo zadedykować książkę. Pozdrawiamy!

      I oczywiście dziękujemy wszystkim za pozostałe wspaniałe pomysły! ❤

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s